wtorek, 13 stycznia 2009
płonnik
Z nosem w runie. Któregoś lata byłam sama w Korytnicy, mam na mysli brak znajomych-mineliśmy się. Miałam dużo czasu na przemyślenia, marzenia. Częto chodziłam na spacery. A jak tylko zapragnełam, kładłam się na ziemi. Pobudzone zmysły: zapachY, paleta barw przyrody, dzwięki lasu wprawiały mnie w stan euforii...mrrrrrr
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
.jpg)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz