wtorek, 27 stycznia 2009
wtorek, 13 stycznia 2009
płonnik
Z nosem w runie. Któregoś lata byłam sama w Korytnicy, mam na mysli brak znajomych-mineliśmy się. Miałam dużo czasu na przemyślenia, marzenia. Częto chodziłam na spacery. A jak tylko zapragnełam, kładłam się na ziemi. Pobudzone zmysły: zapachY, paleta barw przyrody, dzwięki lasu wprawiały mnie w stan euforii...mrrrrrr
z nurtem
Po drugiej stronie mostu. Kiedyś znalazłam się tam.
Mała dziewczunka niesiona z nurtem rzeki. Chwila zapomnienia, relaksu i juz byłam w dzikiej, niewidocznej części.
Natomiast starszy rozbójnik, uwielbiał wspinać sie na to drzewo;-) Chłopczyca;-)
sobota, 10 stycznia 2009
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
